Polskie poznawanie świata

Malinowski jako człowiek

Malinowski jako człowiek

Bronisław ojca stracił w wieku 14 lat i wychowanie zawdzięczał przede wszystkim matce. Był wątłego zdrowia, w młodości dużo czasu spędzał w Tatrach na pieszych wycieczkach.

 

Jak wspomina jego osobę Karol Estreicher: „(…) Bronisław był pilnym, nie obdarzonym fantazją chłopcem, uczącym się dobrze, ale z trudnością objawiającym swe zamiary. (…) Malinowski nie mówił co myśli, był ostrożny, by później postąpić stanowczo, zrzucając z siebie odpowiedzialność. Dochodziło do częstych konfliktów (…)”1.

Był człowiekiem ambitnym i ukierunkowanym naukowo, o czym świadczą przedmioty studiów jakie podjął. Po ukończeniu gimnazjum studiował fizykę, chemię i matematykę początkowo w Krakowie, a później w Lipsku. Dopiero kiedy trafił do Londynu, poświęcił się późniejszej pasji swego życia czyli etnologii i antropologii. W końcu wyruszył na Pacyfik.

„(…) gdy Malinowski miał wyznaczony czas na pracę, nie było takiej siły, która by go mogła oderwać. Te nawyki, wyrobione podczas młodości zakopiańskiej, oddały niewątpliwie niejedną usługę etnografowi podczas wypraw Kula, na które udawał się wraz z krajowcami”2.

Mimo, że Malinowski był orędownikiem badań dogłębnych, integracji ze społecznością tubylczą, przeżywał też chwile melancholii, co opisywał w swych pamiętnikach:

„Nie jestem w stanie zagrzebać się w mojej pracy, zaakceptować tej dobrowolnej niewoli (…). Nie byłem w stanie skoncentrować się w tym krajobrazie. Inaczej niż w naszych Tatrach, w Olczy, gdzie ma się ochotę położyć i objąć cały krajobraz fizycznie – gdzie każdy zakątek szepce obiecująco o jakimś tajemniczym szczęściu. Tutaj zaś cudowne otchłanie zieleni są nieosiągalne, wrogie, obce człowiekowi. Nieporównywalnie piękna mangrowa dżungla jest z bliska diabelskim, cuchnącym, śliskim bagnem…”3.

Jednak poświęcił się bez reszty swoim badaniom terenowym wśród ludów Wysp Południowych, co musiało kosztować go dużo zdrowia. W 1918 roku poślubił Elsie Rosalin Masson, córkę profesora chemii na uniwersytecie w Melbourne. Miał sporo wątpliwości przed wejściem w ten związek bowiem uważał, że oderwie go to od polskości.

4 stycznia 1918 roku zapisał w dzienniku: „Jeżeli ożenię się z E.R.M., odsunę się od polskości. Gdy myślę o poślubieniu E.R.M., to właśnie zniechęca mnie bardziej niż wszystko inne”4.

Z kolei córka Malinowskiego, Helena Burke, tak scharakteryzowała swego ojca:

„Myślę, że był człowiekiem bardzo towarzyskim, miał mnóstwo przyjaciół, lubił bawić się i tańczyć (…). Ale z drugiej strony bywał również człowiekiem melancholijnym. Choroba mojej matki, potem jej przedwczesna śmierć, a także wydarzenia światowe lat dwudziestych i trzydziestych przyczyniły się chyba do tego, że często bywał smutny. Tak, wydaje mi się, że charakter ojca był pełen kontrastów. Fizycznie był człowiekiem energicznym. Raczej szczupły z powodu chorób przebytych w dzieciństwie, a także, myślę, z powodu matki był uczulony na punkcie zdrowia (…). Lubił jeść specjalne potrawy, zachowywać różne diety, pić jogurt (…)5.

1 K. Estreicher, „Leon Chwistek – biografia artysty”, Kraków 1971, s. 7-8

2 A. Waligórski, s. 675

3 L. Smolińska, M. Sroka, „Wielcy znani i nieznani”, Warszawa 1988, s. 266

4 L. Smolińska, M. Sroka, „Wielcy znani i nieznani”, Warszawa 1988, s. 268

5 L. Smolińska, M. Sroka, „Wielcy znani i nieznani”, Warszawa 1988, s. 269

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.