Polskie poznawanie świata

W cieniu podróży

W cieniu podróży

„Gdziekolwiek Europejczyk postawił stopę w Nowym Świecie i gdziekolwiek napotkał opór przeciw swej napaści ze strony tubylca, ogłosił go , , .” Strzelecki (za Słabczyńskim, s. 77)

 

W cieniu podróży Strzeleckiego rozgrywał się dramat ówczesnych mieszkańców odwiedzanych krain w procesie kolonizacji. Od lat młodości był wrażliwy na krzywdę i nierówności społeczne. Interesował się losem ludności autochtonicznej, nie pozostając przy tym biernym obserwatorem. Strzelecki nie przechodził obojętnie obok niesprawiedliwości społecznej. „Europejczycy to więksi ludożercy od tych, którym sami nadają to miano!” (Słabczyński, s. 75). Jego zapiski przekazują nam obraz tamtych dni.

W Buenos Aires jest świadkiem masowej egzekucji 110 wodzów indiańskich, którzy zostali rozstrzelani z rozkazu dyktatora Argentyny Juana Manuela Rosasa. „…siedząc w jednym rzędzie na drewnianej ławce otrzymywali morderczą salwę: lecz niestety! Nie było to wyrokiem natychmiastowej śmierci: żołnierze chociaż stali blisko, celowali źle – ranili, lecz nie zabijali: ich ogień był tylko sygnałem dla oprawców, którzy rzucali się na upadłych skazańców, dobijali ich nożami, po czym wlekli zakrwawione ciała do wozu stojącego w odległości około dwudziestu kroków od miejsca egzekucji.” Strzelecki (za Słabczyńskim, s. 75).

„Gdy po wspomnianej już egzekucji wodzów indiańskich zainteresował się bliżej stosunkiem białych kolonizatorów do ludności tubylczej (…), przy tej okazji stwierdził: „Im bliżej zapoznajemy się z historią tej części świata, tym bardziej czujemy się upokorzeni, spotykając Indianina i chcielibyśmy niemal czarnymi wydać się w jego oczach” (Kuczyński „Odkrywanie Świata”, s. 136).

Strzelecki widzi przyszłość plemion tubylczych i ich nierówną walkę/konfrontację z cywilizacją białych, ze wszystkimi niedogodnościami, które ze sobą przynosi…. Mogą wymrzeć. Nie może się pogodzić z handlem niewolnikami w obydwu Amerykach.

„Rio de Janeiro, 22 stycznia 1836 rok. Wczoraj fregata Jej Królewskiej Mości Królowej Wielkiej Brytanii „Satelitta” pochwyciła niedaleko brzegu i przyprowadziła do portu bryg, zajmujący się handlem niewolnikami. Poszedłem dziś odwiedzić tych nieszczęśliwych. Jakkolwiek przygotowany byłem na straszny widok, który dniem każdym, dzięki Bogu, rzadszy się staje, wyznać muszę jednak, iż rzeczywistość o wiele przewyższała pojęcia, jakie sobie wyobraźnią utworzyłem o tej ostatecznej nędzy ludzkiej. Skoro spojrzałem na pokład brygu, uczułem coś takiego, jak gdyby nagle ogniwa łączące mnie z cywilizacją zerwane zostały (…). Na statku o 100 tonach, między pomostami nieżywej nad 3 stopy wzniesionymi, trzystu niewolników obojej płci razem było natłoczonych tak szczelnie, że przestrzeń miedzy kolanami jednych wypełniona była ciałami drugich ofiar. Pot ich oblewał, nurzali się w nieczystościach (…). Trawiące ich straszliwe pragnienie bardziej rozdrażniało się tylko dziesięciu uncjami wody, które im jako dzienną porcję wydzielano. Promienie zwrotnikowego słońca rozpalały pomost przytłaczając ich głowy a szaleństwo spowodowane takim stanem cierpienia piątą część z nich o śmierć już przyprawiło.” (Kuczyński cytuje Strzeleckiego, „Odkrywanie Świata”, s.137”

Był obrońcą uciskanych i wyzyskiwany ludów kolonialnych, przeciwnikiem niewolnictwa i walczył o jego zniesienie. 

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.