Polskie poznawanie świata

Strój obrzędowy z tapy

Zobacz także Borys Malkin - Odkrycia i dorobek naukowy

Strój obrzędowy z tapy

Strój obrzędowy z tapy (rozbitego włókna podkorowego) – spodnie
Pochodzenie: Brazylia, dep. Amazonas, osady nad rzeką Igarape Belem; gr. etn. Tukuna (Tucuna, Ticuna); l. 70. XX w.; wykonanie: spodnie z brązowego rozbitego łyka podkorowego, barwionego naturalnymi barwnikami, o krótkich nogawkach zakończonych gęstymi frędzlami; zdobione dokolnymi pasami półkoli malowanych na czarno i pomarańczowo; dł. 110 cm; szer. 46 cm; nr inw. 41669/MEK; z kolekcji Borysa Malkina, zbiory Muzeum Etnograficznego im. S. Udzieli w Krakowie 

 

Spodnie z brązowej tapy stanowi element stroju obrzędowego, używanego podczas różnych obrzędów, m. innymi inicjacyjnych. Wykonywane są z rozbitego włókna podkorowego. Przygotowaniem surowca i wykonywaniem strojów z tapy zajmują się mężczyźni. Sam proces przygotowania włókna jest bardzo czaso- i pracochłonny. B. Malkin nakręcił film o wyrobie tapy u Tukuna. Bardzo ciekawie malują swe stroje z tapy (turury). Malunki zawierają wzory geometryczne oraz różne postaci zwierzęce i z mitologii, a także różne postaci ludzkie: żołnierzy, misjonarzy, kupców turystów, a nawet samolotów.

RELACJA BADACZA (BM,190): Dotarliśmy do wioski, gdzie przy brzegu stało przymocowanych kilkanaście czółen. Na brzegu kręcili się Indianie, odświętnie ubrani, niektórzy już dobrze podpici. Wielu młodzieńców, zwyczajem Tukuna, miało górne żeby oszlifowane w ostre trójkąty. Podchodzimy do ogromnej chaty, specjalnie wybudowanej z okazji obrzędu. Pod strzechą tłoczą się Indianie. Przynajmniej ze trzystu. Skąd się ich tylu uzbierało z tych maleńkich wioseczek? Podobno przypływają z bardzo daleka, czasem są w drodze kilka dni. W głębi domu, w takt nieregularnie złowieszczo bijących bębnów, tańczyli Indianie. Panował niesłychany rwetes. Kilkudziesięciu tancerzy ubranych w długie sukmany z turury, pomalowane w cudaczne desenie, często łączące wzory tradycyjne z nowoczesnymi „importami”. Obok księżyca, twarzy podobnych do tych z masek i podobizn zwierząt, były rysunki samolotów, samochodów i statków parowych. Tancerze potykali się wzajemnie (maski nie mają otworów na oczy). Pod ścianami piętrzyły się stosy żywności, częściowo przygotowanej przez gospodarzy, a częściowo przyniesionej przez gości: wędzone ryby, mięsiwo, owoce, warzywa. I przede wszystkim stało kilka ogromnych dzbanów z napojem ze sfermentowanego manioku. 

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.